Gryzipiórowy poradnik świąteczny 2015, albo 10 książek pod choinkę dla fana fantasy


11 grudnia 2015 roku – dzień, w którym Gryzipiór postanowił być (wreszcie) społecznie użyteczny i przygotował poradnik z listą 10 książek, które każdy fan fantasy chciałby znaleźć pod choinką. No dobrze, bądźmy szczerzy – tak naprawdę jest to lista książek, które Gryzipiór sam chciałby znaleźć pod choinką. Na szczęście jest ona zbieżna z ofertą wydawnictw, które jesienią zasypały nas już to ciekawymi nowościami, już to pięknie wznowioną klasyką gatunku. Zatem nie trwóżcie się, jeśli macie wśród najbliższych fana fantasy i nie wiecie, co mu podarować na Gwiazdkę. Gryzipiór śpieszy Wam na ratunek.


Ursula K. Le Guin, „Sześć światów Hain”, wyd. Prószyński i S-ka

[*]
Co to takiego: Zbiorcze wydanie klasycznego cyklu powieściowego Ursuli K. Le Guin, które ledwie opuściło drukarnie, stało się gwiazdkowym pewniakiem. I nic w tym dziwnego, bo „Sześć światów Hain” ma wszystko, co powinna mieć książka, by stać się trafionym prezentem: piękny design, ciężar sporej cegły oraz znane nazwisko na okładce, które gwarantuje wysoką wartość artystyczną. Gryzipiór może to potwierdzić: czytał pierwszą powieść z cyklu i – jak to u Le Guin – było mądrze, nastrojowo i z odniesieniami do mitologii, choć może niezbyt ekscytująco (nie jest to proza dla miłośników wartkiej akcji). Wbrew temu, co się o „Sześciu światach Hain” pisze, daleko im do czystego SF. To powieść, która wymyka się prostemu podziałowi na science fiction i fantasy. W dodatku oszczędny i zarazem poetycki styl Le Guin przydaje jej baśniowości. A już wyczucia, z jakim autorka podjęła – w latach 60. XX wieku! – problemy tożsamości, zderzenia kultur i mentalności najeźdźcy, mogliby pozazdrościć jej dziś najlepsi pisarze z kręgu postkolonializmu.
Dla kogo: Dla tych, którzy lubią mieć na półce piękne reedycje klasycznych powieści, wiecznie „nadrabiają” kanon gatunku lub podczas każdego spotkania przekonują Was, że punkt wyjściowy fabuły „Pana Lodowego Ogrodu” to coś w fantasy zupełnie niespotykanego.
Cena: 43-69 zł.
Premiera: 5 listopada 2015 r.


„Beowulf”, przekład i komentarz J.R.R. Tolkien, wyd. Prószyński i S-ka

[*]
Co to takiego: Jedno z najstarszych dzieł literatury angielskiej w przekładzie i z komentarzem ojca założyciela fantasy? Gryzipiór kupuje w ciemno – a raczej ma nadzieję, że ktoś mu kupi w ciemno. Ten „Beowulf” zawiera nie tylko tłumaczenie oryginalnego eposu o walce tytułowego bohatera z potworem Grendelem, ale i eseje, fragmenty wykładów oraz opowiadanie „Sellic Spell” autorstwa samego Tolkiena, które ma być próbą rekonstrukcji pierwotnej, nieliterackiej wersji opowieści. To książka ważna dla wielbicieli twórczości Profesora z Oksfordu, który na postaci Beowulfa i motywie walki ze smokiem wzorował wiele swoich postaci, a do tego pięknie wydana i odpowiednio opasła. W sam raz pod choinkę.
Dla kogo: Dla miłośników mitologii, znawców literatury angielskiej oraz wszystkich, którzy obudzeni w środku nocy bez wahania wymieniają 10 powodów, dla których Tolkien wielkim pisarzem był.
Cena: 32-54 zł.
Premiera: 17 listopada 2015 r.


Robert E. Howard, „Conan Barbarzyńca”, wyd. Rea

[*]
Co to takiego: Czas na innego prekursora fantasy, którego zresztą często się do Tolkiena porównuje. Porównanie takie zawiera zwykle (nie)ukrytą tezę o wyższości Profesora z Oksfordu. Trochę słusznie – Howard nie był wybitnym pisarzem – a trochę nie. Tolkienowi zawdzięczamy tzw. high fantasy, ojcu Conana zaś – przygodowo-realistyczną fantasy bohaterską (bez której nie byłoby nie tylko licznych parodii, ale i na przykład „Sagi o wiedźminie”). Kto więc znajdzie pod choinką ten opasły tom z wszystkimi 16 opowiadaniami i jedną powieścią o Conanie, nareszcie rzetelnie wznowionymi dzięki wydawnictwu Rea, weźmie w ręce dzieło klasyka. Niezbyt może cenionego, ale też rzadko dziś czytanego i chyba nie całkiem rozpoznanego. Gryzipiór w każdym razie chętnie by zgłębił twórczość człowieka, który korespondował z H.P. Lovecraftem, podobnie jak Tolkien miał ambicje światotwórcze (dowodem wydany w tym samym tomie esej „Era hyboryjska”), zaszczepił fantasy archetyp mocarnego, anarchistycznego barbarzyńcy w pojedynkę walczącego ze złem tak ludzkim, jak i metafizycznym, po czym zakończył życie… samobójstwem.
Dla kogo: Dla zbieraczy klasyki gatunku oraz wszystkich tęskniących do starej, bezpretensjonalnej fantasy z czasów magazynów pulpowych.
Cena: 33-60 zł.
Premiera: 9 listopada 2015 r.


J.K. Rowling, „Harry Potter i kamień filozoficzny”, wyd. Media Rodzina

[*]
Co to takiego: Nowe wydanie pierwszego tomu cyklu o Harrym Potterze, tym razem z ponad 100 ilustracjami autorstwa Jima Kaya. Gryzipiór nie miał go jeszcze w rękach, widział za to w Internecie wspomniane ilustracje i… zakochał się od pierwszego wejrzenia. Powód? Nowy „Harry Potter…” bardziej przypomina album niż zwykłą książkę z obrazkami. Charakterystyczny format, twarda oprawa, duża czcionka, wizualne „atrakcje” na każdej stronie (jak nie ilustracja, to przynajmniej kolorowe kleksy) składają się prezent idealny. Co więcej, autor dokonał rzeczy niemożliwej: odciął się od wizji, do której przyzwyczaiły nas filmy, i zaproponował własną interpretację wyglądu postaci, Hogwartu czy ulicy Pokątnej. Dzięki temu jego grafiki się świeże i niebanalne i nikomu nie grozi oglądanie przez 300 stron twarzy Daniela Radcliffe’a. Czyżby zadziałała tu jakaś magia?
Dla kogo: Dla kolekcjonerów pięknie wydanych książek z ilustracjami, przyszłych maniaków fantasy dzieciaków rozpoczynających przygodę z cyklem o Potterze oraz wszystkich urodzonych w latach 90. XX wieku.
Cena: 36-59 zł.
Premiera: 6 października 2015 roku.


Brandon Sanderson, cykl „Ostatnie Imperium”, wyd. MAG

[*]
Co to takiego: Kolejne na liście spektakularne wznowienie – już nie klasyka, a jednego z najpoczytniejszych autorów współczesnej fantasy. Brandon Sanderson jest pisarzem nierównym, ale akurat pierwsza trylogia „Ostatniego Imperium” to jedno z jego lepszych dokonań. Co oferuje? Dekadencki świat, w którym zamiast deszczu pada popiół; wątek walki z niesprawiedliwym systemem społecznym; sympatyczną złodziejkę w roli głównej oraz garść refleksji na temat dziwnych mechanizmów historii. Znajdą się w niej też dowcipne dialogi i wartka akcja, słowem – wszystko, co składa się na solidną lekturę. Nawet bardzo solidną – każda z części trylogii to ok. 700 stron w twardej oprawie. W salonach Empiku sprzedawane są w zgrabnym trójpaku (w środku: „Z mgły zrodzony”, „Studnia Wstąpienia” oraz „Bohater Wieków”). Gryzipióra recenzję pierwszego tomu możecie przeczytać tutaj.
Dla kogo: Dla wielbicieli współczesnej fantasy, którzy gustują w dekadenckich światach, bohaterskich łotrzykach i politycznych intrygach.
Cena: 33-49 zł za tom.
Premiera: Kolejne tomy ukazują się regularnie od 17 czerwca 2015 roku.


Jim Butcher, cykl „Akta Dresdena”, wyd. MAG

[*]
Co to takiego: Melanż fantasy, czarnego kryminału i powieści detektywistycznej w reedycji wydawnictwa MAG. Przez wielu zaliczany do klasyki gatunku, ale niezbyt w Polsce popularny, ponieważ pierwszy właściciel licencji w 2005 roku przestał wydawać nowe tomy. Bohater, Harry Dresden, jest detektywem i jedynym legalnie praktykującym magiem w Chicago. Jego CV obejmuje m.in. walkę z plagą wilkołactwa, negocjacje z demonami oraz łapanie seryjnych morderców, czerpiących moc z niebezpiecznych zjawisk pogodowych. To ciekawy bohater, który broni racjonalnego świata amerykańskiego społeczeństwa, ale pozostaje na jego marginesie, a przy tym daleko mu do twardziela w rodzaju Van Helsinga z niesławnego filmu. Jego przygody Butcher opowiada sprawnie, wciągająco i z humorem, dzięki czemu „Akta Dresdena” są naprawdę dobrą rozrywkową fantasy. Na upartego tomy można czytać w dowolnej kolejności, choć początkującym Gryzipiór włożyłby pod choinkę wznowienie „Frontu burzowego”, a bardziej zaawansowanym – „Krwawe rytuały”, które w październiku ukazały się w Polsce pierwszy raz.
Dla kogo: Dla tych, którzy nigdy nie umieją wybrać między lekturą kryminału a lekturą powieści fantasy, a także dla wszystkich, którzy wolą współczesne realia od średniowiecznego sztafażu tradycyjnej fantasy.
Cena: 23-33 zł za tom.
Premiera: Nowe tomy i reedycje ukazują się od 7 października 2015 roku.


George R.R. Martin, „Świat Lodu i Ognia”, wyd. Czwarta Strona

[*]
Co to takiego: Jeśli macie w rodzinie kogoś, kto przy wigilijnym stole zastanawia się, kim naprawdę byli rodzice Jona Snowa, albo rozważa zawiłości genealogii Targaryenów, to znaczy, że musicie mu podarować „Świat Lodu i Ognia”. To przepięknie wydany, ilustrowany przewodnik po historii, geografii, ludach i najważniejszych rodach Westeros. Co ważne, nie jest to tylko zbiór faktów zebranych przez nadgorliwego fana, którego nękają problemy finansowe. To wspólne dzieło George’a R.R. Martina i redaktorów portalu Westeros.org – obszerne, rzetelne i napisane z zaskakującym polotem. Szczególnie dzieje panowania tyleż wielkich, ileż szalonych Targaryenów czytało się Gryzipiórowi jak osobną powieść (może dzięki świetnej stylizacji na autentyczną kronikę nadwornego maestera). Obok takiego prezentu nie przejdzie obojętnie żaden fan serialu „Gry o tron” i twórczości GRRM-a, ale uwaga: „Świat Lodu i Ognia” był gwiazdkowym hitem już w zeszłym roku, więc lepiej upewnić się, że nasz potencjalny obdarowany nie ma go w swojej bibliotece.
Dla kogo: Dla fanów serialu „Gra o tron” i/lub sagi „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina. Czyli już chyba dla wszystkich.
Cena: 45-90 zł.
Premiera: 5 listopada 2014 r.


Roger Zelazny, „Kroniki Amberu”, wyd. Zysk i S-ka

[*]
Co to takiego: „Kroniki Amberu” to kolejna na liście pozycja z kanonu fantasy, która jest jednak zaskakująco współczesna. Zelazny na długo przed triumfem brutalnej, pozbawionej złudzeń fantasy spod znaku „Gry o tron” pisał o bezwzględnej walce o władzę i bohaterach, którzy nie są ani dobrzy, ani źli, za to bywają omylni. I robił to naprawdę w dobrym stylu. Akcja „Kronik…” toczy się wartko, zwroty akcji są przemyślane i wcale nie takie oczywiste, a świat pomysłowo skonstruowany. Dorzućmy nawiązania do dzieł Szekspira i skłonność do ogrywania konwencji tradycyjnej fantasy, a otrzymamy naprawdę aktualną i wartą uwagi lekturę. W dodatku bardzo ładnie wznowioną przez wydawnictwo Zysk i S-ka.
Dla kogo: Dla przeciwników opisów przyrody, miłośników polityczno-militarnych intryg, a także dla tych, którzy kręcą nosem na klasyczną fantasy – niech się przekonają, jak wiele tracą!
Cena: 34-50 zł.
Premiera: 2 lutego 2015 r.


J.R.R. Tolkien, „Hobbit z objaśnieniami”, wyd. Bukowy Las

[*]
Co to takiego: Marzenie każdego tolkienisty. Pięknie wydany „Hobbit” z oryginalnymi ilustracjami autora, w nowym i bardzo przyjemnym przekładzie Andrzeja Polkowskiego. W dodatku opatrzony arcyciekawymi objaśnieniami autorstwa Douglasa A. Andersona, które doceniło samo Mythopoeic Society (organizacja zajmująca się badaniem literatury mitopeicznej, m.in. dzieł Tolkiena i Lewisa). Czego dotyczą te objaśnienia? Właściwie wszystkiego: genezy utworu, perypetii wydawniczych, inspiracji, zmian wprowadzanych w kolejnych wersjach tekstu… Do tego reprodukcje ilustracji z wydań „Hobbita” z różnych zakątków świata oraz ważne opowiadanie „Wyprawa do Ereboru”, streszczające spotkanie Gandalfa z krasnoludami, na którym zapadła decyzja o odbiciu Samotnej Góry. W sumie – wspaniały prezent, z którego lektury można się na przykład dowiedzieć, że imię Gandalf miał pierwotnie nosić… krasnolud, którego ostatecznie poznaliśmy jako Thorina Dębową Tarczę. Uwaga: książka miała premierę trzy lata temu, więc istnieje szansa, że nasz potencjalny obdarowany już raz znalazł ją pod choinką.
Dla kogo: Dla wielbicieli twórczości Tolkiena, kolekcjonerów klasyki oraz wszystkich, którzy lubią pogłębiać wiedzę na temat ulubionych utworów.
Cena: 42-69 zł.
Premiera: 28 listopada 2012 r.


C.S. Lewis, „Opowieści z Narnii”, wyd. Media Rodzina

[*]
Co to takiego: Klasyka fantasy i zarazem literatury dziecięcej w dwóch pięknie wydanych tomach, z uroczymi ilustracjami Pauline Baynes. Opowieść z przesłaniem, którego – wedle słów Diane Waggoner – „nie można opowiedzieć, trzeba je odczuć”, przedstawiająca dzieje cokolwiek utopijnej Narnii, którą od zagłady muszą ocalić dzieci magicznie przeniesione do niej z naszego świata. Nie jest tajemnicą, że autora szczególnie zajmowały sprawy wiary, ale nie tej doktrynerskiej i zorganizowanej w masowy kult, tylko tej prywatnej, szukającej osobistego kontaktem z Bogiem, którego odpowiednikiem jest w powieści lew Aslan. Z tego powodu cykl narnijski przesiąknięty jest chrześcijańskim etosem, co może drażnić, a może też stać się punktem wyjścia do rozmowy o sprawach wiary. Ewentualnie można machnąć ręką na intencję autora i czytać „Opowieści z Narnii” jako mądrą, choć niepozbawioną kontrowersji (problem Zuzanny) opowieść o przyjaźni, odpowiedzialności, genezie zła oraz odwiecznej walce, jaką prowadzi z nim dobro. W tej roli również sprawdza się znakomicie. W porównaniu z innymi pozycjami na gwiazdkowej liście Gryzipióra „Opowieści…” to prawdziwa staroć (wydana w 2004 roku, ale wciąż dostępna w księgarniach), mimo to warto wziąć ją pod uwagę, jeśli mamy w rodzinie dzieci w wieku 7-12 lat, które chcemy zmusić zachęcić do czytania fantasy. Albo do czytania w ogóle.
Dla kogo: Dla wielbicieli literatury dziecięcej i młodzieżowej oraz wszystkich dzieciaków, które zbyt długo przesiadują w szafie.
Cena: 63-90 zł.
Premiera: 2004 r.

To tyle od Gryzipióra. A co Wy planujecie podarować na Gwiazdkę swoim zakochanym w fantasy bliskim?
  1. Każda z tych książek uważam za bardzo dobry prezent, sama chciałabym dostać większość z nich <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Najlepiej w pakiecie ze zmieniaczem czasu, żeby móc je wszystkie przeczytać. :)

      Usuń
  2. Mam takie "Opowieści z Narnii" tylko w jednym tomie i po angielsku;) Mam też Pottera- cudne wydanie;) Sandersona przygarnęłabym za to bez wahania;) Reszta książek też mi się podoba, ale zadowolę sie biblioteką lub e-bookiem. Swoją drogą dobry pomysł na zamieszczenie na blogu listy życzeń;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja zwykle wolę mieć na własność takie opasłe tomiszcza, żeby nie ścigać się z terminami zwrotów w bibliotece. No, i łatwiej wtedy dotrzeć do cytatu czy fragmentu, którego się akurat potrzebuje do wpisu na blogu albo referatu. A "Ostatnie Imperium" Sandersona bardzo polecam, szczególnie w tym wydaniu, które jest naprawdę ładne, solidne i zacnie wygląda na półce. ;) Choć słyszałam, że niektórzy najchętniej by go obdarli z tej mało inspirującej okładki.

      Usuń
    2. Imperium już dawno przeczytałam. Podobam mi się do tego stopnia, że chce kupić. Tylko jeszcze nie wiem czy nie wolę w oryginale.

      Usuń
    3. No, to poszło Ci lepiej niż mnie. ;) Ja utknęłam w drugim tomie i nawet nie umiem powiedzieć dlaczego. Chyba dlatego, że początek tego tomu nie był szczególnie porywający, a ostatnio wyszło mnóstwo innych zacnych książek. Tak dużo czytania, tak mało czasu. ;(

      Usuń
  3. "Z mgły zrodzony" oraz kontynuacja zawitały u mnie na półce z okazji urodzin. Wezmę się za nie, jak tylko zacznie się wolne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! I oczywiście będę wypatrywać recenzji. :)

      Usuń
  4. Piękne rzeczy, sama chętnie bym je przygarnęła. Wczoraj stałam nad tym ilustrowanym "Potterem" i poważnie rozważałam kupno - kosztował tylko jakieś pięćdziesiąt złotych, to chyba niewiele, jak na coś takiego. A śliczny, wnętrze jeszcze śliczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba zrobię sobie z niego gwiazdkowy prezent od siebie dla siebie ;). Pięćdziesiąt to niby niewiele jak na takie obłędne wydanie, ale mój wewnętrzny Scrooge przypomina mi, że w księgarni internetowej widziałam je za niecałe 37 zł.

      Usuń
  5. "Beowulfa" wpisałam już na listę życzeń.... dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.