Featured

8/zblog/custom

Na orbicie bez zmian, czyli „Wojna starego człowieka” Johna Scalziego

27.11.2016

Militarne science fiction. Nie jest to odmiana fantastyki, z którą Gryzipiór byłby za pan brat, ale gdybyście go zapytali, czego oczekuje od tego gatunku, opowiedziałby Wam właśnie o czymś w rodzaju „Wojny starego człowieka”. Czymś krwawym, brutalnym i pozbawionym złudzeń co do natury wszechświata oraz ludzi, którzy postanowili go podbić. W tej opowieści kosmos okazał się człowiekowi dalece bardziej nieprzyjazny niż sądzili najwięksi pesymiści. O kolonie biją się z nami najdziwniejsi obcy, których kształtu, zachowania, organizacji społecznej i religijno-kulturowych osobliwości nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, a co dopiero zrozumieć. Zwykli ziemscy żołnierze nie mają z nimi szans, więc Siły Obronne Kolonii tworzą armię genetycznie udoskonalonych awatarów, w których umieszczają umysły ochotników. Warunek zgłoszenia? Ukończone 75 lat.

Chłopiec, Który Dorósł, czyli „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”

13.11.2016

Wielu uważa, że ta sztuka nie powinna była powstać. Większość jest zdania, że gdyby jej nie było, świat nadal by się kręcił jak do tej pory. I ma rację. Opakowany w formę książki scenariusz „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” może dać do myślenia badaczom kultury fanowskiej czy transmedialności, ale poza tym rozczarowuje sztampową fabułą, płytką psychologią i rozwiązaniami rodem z kiepskiego fanfiction. Gryzipiór widzi w nim głównie próbę nawiązania kontaktu z dorosłymi już potteromaniakami, którzy chcieliby raz jeszcze rozpoznać siebie w bohaterach z dzieciństwa – dziś zapracowanych czterdziestolatkach, próbujących ułożyć sobie relacje z dziećmi. Taką opowieść dla Mugoli od Mugoli – z pozdrowieniami.

Obyś cudze planety badał, czyli „Świat Rocannona” Ursuli Le Guin

05.11.2016

Jest taka półka w Gryzipiórowej biblioteczce, którą należy omijać, stoją tam bowiem wszystkie czytelnicze wyrzuty sumienia – przeważnie opasłe tomiszcza czekające na to, aż ich krnąbrny właściciel w końcu napisze bestseller i nie będzie już robił nic poza czytaniem. Jednak gdy Rusty z bloga Fangirl’s Guide to the Galaxy ogłosiła jesienne wyzwanie czytelnicze, Gryzipiór ujrzał światełko w tunelu. I zdjął z owej półki nieszczęścia „Sześć światów Hain” Ursuli Le Guin, z których lektury zapewne będzie Wam zdawał relację co miesiąc przez najbliższe pół roku. Zaczynamy – z małym poślizgiem – od debiutanckiego „Świata Rocannona”, w którym matka fantastyki podejmuje zawsze aktualne tematy stosunku do inności, etyki badawczej czy skutków kontaktu z obcą cywilizacją, pysznie łącząc w jedno fantasy, science fiction oraz mit.
Obsługiwane przez usługę Blogger.