Mystery Blogger Award

Hejże, hola, dziś w programie coś prawie tak staroświeckiego jak Gryzipiórowy blog, mianowicie – łańcuszek. W przerwie od pisania tekstu o pewnej trylogii fantasy pewnego pana, co każe się zwać Panem Grimdarkiem (serio), opowie Gryzipiór o tym, dla kogo by upiekł pasztet z gołębi, dlaczego dobrze wrócić do Fantazjany i które ze swoich blognotek lubi najbardziej. Wszystko za sprawą Moreni z Kroniki Książkoholika, która nominowała go do Mystery Blogger Award (wymyślonej ponoć przez Okoto Enigmę). Dzięki, Moreni!

Brzydka historia o przywileju urody, czyli „Rapsodia” Elizabeth Haydon


Jeśli pamiętacie kasety VHS, zagładę dinozaurów i czasy, w których Andrzej Sapkowski pisał dobre książki, może kojarzycie sygnowaną jego nazwiskiem serię wydawniczą od MAG-a. W tej serii, mającej przywracać pamięć o autorach zasłużonych dla fantasy, a lekceważonych przez innych wydawców, ukazały się powieści kapitalne, dobre, znośne oraz debiutancka trylogia „Rapsodia” amerykańskiej pisarki Elizabeth Haydon. Dowód na to, że postmodernizm postmodernizmem, ale nie wszystkie gatunki literackie da się pożenić z równym wdziękiem. Fantasy i harlekin, tak dla przykładu, powinny czym prędzej złożyć pozew rozwodowy.

Gryzipiórowy poradnik świąteczny 2018 albo 10 książek pod choinkę dla fana fantasy


Jeśli jesteście trochę jak Gryzipiór i udajecie, że świąt nie będzie, dopóki w środku nocy nie obudzą was kolorowe lampki w oknie sąsiada, a rano życzliwi domownicy nie zgłoszą was na ochotnika do wyprawy po choinkę, to możliwe, że bożonarodzeniowa wycieczka do księgarni jeszcze przed wami. Dla tych bratnich dusz, co to każdego roku dają się zaskakiwać nadejściem Gwiazdki, przygotował Gryzipiór listę prezentów, za które nie powinien się obrazić żaden wielbiciel fantasy. Ba, sam Gryzipiór też by się nie obraził.


Neil Gaiman, „Koralina”, „Księga cmentarna” lub „Ocean na końcu drogi”, wyd. MAG

Co to takiego? Mniej znane historie mistrza postmodernistycznej baśni w fikuśnych tłoczonych oprawach, które powinny podbić serce każdego zbieracza pięknie wydanej fantastyki. Pierwsza to mikropowieść grozy o relacjach we współczesnej rodzinie i o tym, co niekochane dziecko może znaleźć po drugiej stronie lustra. Druga to mroczniejsza wersja „Księgi dżungli”, w której osierocony chłopiec uczy się życia od duchów i upiorów. Trzecia to melancholijna podróż do czasów dzieciństwa i pewnej farmy, na której trzy kobiety strzegą granicy pomiędzy światami. W każdej pan Neil straszy, aż miło, bawi się nawiązaniami do innych dzieł literatury i daje popis mrocznej wyobraźni, zdolnej sięgać wprost do lęków i pragnień, jakie zapamiętaliśmy z dzieciństwa. Nie są to może jego najwybitniejsze dzieła – tymi już chyba na zawsze pozostaną „Sandman” i ewentualnie „Amerykańscy bogowie” – ale będą jak znalazł dla wielbicieli jego twórczości i młodszego krańca wigilijnego stołu.
Dla kogo? Dla amatorów współczesnej baśni i podszytej grozą fantastyki. Odradzamy każdemu, kogo zawód lub hobby obejmuje pracę z guzikami.
Ile kosztuje? 14-32 zł.
Kiedy miało premierę? Między majem 2017 roku a wrześniem 2018 roku.


Ursula K. Le Guin, „Wracać wciąż do domu”, wyd. Prószyński i S-ka

Co to takiego? Coś, do czego nie trzeba nikogo zachęcać. Kolejny monumentalny (ponad 1100 stron!) zbiór opowieści mistrzyni społecznie zaangażowanej fantastyki, a w nim: „Kroniki Zachodniego Brzegu”, „Wracać wciąż do domu” oraz debiutujące po polsku „Międzylądowania”. Będą podróże po fikcyjnych światach, które Ursula ukazuje z pasją i wnikliwością antropolożki, będą moralne dylematy, będzie uważne zaglądanie w filozoficzne fundamenty (nie tylko) naszej cywilizacji. Będą też humor, eksperymenty z formą i... satyra na amerykański korpoświat. Piękne podsumowanie twórczości matki fantastyki w niecały rok po jej śmierci.
Dla kogo? Dla kochających mądrą, ale przystępną fantastykę i dobrą literaturę w ogóle. Przyda się również tym, którzy lubią wykorzystywać książki do samoobrony.
Ile kosztuje? 40-59 zł
Kiedy miało premierę? 13 listopada 2018 roku.


David Eddings, „Belgariada”, wyd. Prószyński i S-ka

Co to takiego? Imponujące zbiorcze wydanie pięciotomowej historii Gariona, pozornie zwykłego chłopca ze wsi, którego przeznaczenie wybrało do walki z wielkim złem… Hola, nie uciekajcie! Owszem, „Belgariada” to klasyka potolkienowskiej fantasy z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, ale napisana z takim wdziękiem, że nie tyle irytuje, ile raczej budzi sentyment za minionymi czasy. Oczywiście znajdą się w tej prostodusznej opowieści czarodziej mędrzec, magiczny klejnot, średniowieczny sztafaż i inne szacowne klisze, w które przez lata obrósł nasz ulubiony gatunek, ale także sympatyczni bohaterowie, żywe dialogi i sporo humoru. Eddings pisze lekko, swobodnie i z entuzjazmem autora, który jeszcze nie stracił wiary w przymiotniki. Całość czyta się przyjemnie i bez przemożnej chęci ciśnięcia uznanym klasykiem o ścianę. Pyszny prezent dla każdego, kto wzdycha czasem do epickiej fantasy w starym stylu.
Dla kogo? Dla gustujących w pięknie wydanej klasyce gatunku i znudzonych współczesną brutalną fantastyką spod znaku „Gry o tron”.
Ile kosztuje? 45-70 zł.
Kiedy miało premierę? 7 listopada 2017 roku.


J.R.R. Tolkien, „Dzieci Húrina”, wyd. Prószyński i S-ka

Co to takiego? Podobno najsmutniejsze, co napisał Profesor z Oksfordu. Dzieje przeklętego rodu Húrina i beznadziejnej wojny, jaką toczą elfowie i ludzie z upadłym bogiem Morgothem (szefuńciem Saurona). Historia równie podnosząca na duchu co antyczna tragedia, za to ze smokiem. Nową edycję od Prószyńskiego wzbogaciły ilustracje, tablice genealogiczne i insze atrakcje, a także komentarze Christophera Tolkiena, który odtwarzał tę nigdy nieukończoną przez ojca historię ze szkiców i notatek. W sumie – poruszająca, melancholijna i ładnie wydana baśń w sam raz na ostatnie dni roku.
Dla kogo? Dla tolkienistów bez względu na stopień zaawansowania oraz dla tych, którzy – zapytani o ojca założyciela fantasy – co roku smęcą, że Tolkien jest dla nich za mało mroczny (wiecie, że w każdej rodzinie się taki trafi).
Ile kosztuje? 28-38 zł.
Kiedy miało premierę? 23 października 2018 roku.


Herbert George Wells, „Wojna światów”, wyd. Vesper

Co to takiego? Nowe, ilustrowane wydanie arcydzieła SF z 1898 roku i zatrważająco przekonujący scenariusz inwazji Marsjan na Ziemię widzianej oczami filozofa. Herbert George kreśli krwawy, niepokojąco profetyczny obraz apokalipsy, ale nie po to, żeby szokować, tylko po to, żeby sprawdzić solidność fundamentów, na których zbudowano ludzką cywilizację. Rezultat testu skłania go do bezlitosnej krytyki aroganckiego, konformistycznego społeczeństwa, które… no cóż, niewiele się zmieniło od jego czasów. Dzięki temu sto lat później ta kronika rozpadu świata to nadal aktualna, poruszająca ważne problemy i otwarta na interpretacje lektura. Poza tym kto nie zastanawia się czasem, jak będzie wyglądała zagłada ludzkości? Zwłaszcza gdy spędza drugą godzinę w kolejce do pakowania prezentów?
Dla kogo? Dla miłośników skłaniającej do refleksji klasyki (nie tylko fantastycznej) i wszystkich, którzy czują, że ich wiara w ludzkość może być nieco przesadzona.
Ile kosztuje? 15-43 zł.
Kiedy miało premierę? 16 maja 2018 roku.
Gryzipiórowa recenzja: tutaj.


Robert M. Wegner, „Każde martwe marzenie”, wyd. Powergraph

Co to takiego? Piąta część meekhańskiej epopei Roberta M. Wegnera i kawał porywająco napisanej fantasy. Wojny bogów, pałacowe rozgrywki, mistrzowskie sceny batalistyczne, dowcipne dialogi, ciekawe postaci kobiet i z rozmachem nakreślony świat o trudnej, skomplikowanej historii. I niełatwe pytania o to, jak mądrze pamiętać wczoraj i jak walczyć o jutro, gdy nie sposób jednoznacznie wskazać, gdzie leży dobro, a gdzie zło. Im dłużej czytam Wegnera, tym bardziej podziwiam go za umiejętność opowiadania o bohaterstwie bez naiwności i o ludzkiej podłości bez epatowania okrucieństwem. Oj, za rzadka to umiejętność we współczesnej fantastyce. Oczywiście temu, kto jeszcze ani razu nie był w Meekhanie, przemycamy pod choinkę pierwszy tom serii, czyli zbiór opowiadań „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe”.
Dla kogo? Dla amatorów militarnej fantastyki, sceptyków, którzy stracili wiarę w polską fantasy, i dla każdego ciekawego, dokąd chodzą umierać skorpiony.
Ile kosztuje? 31-41 zł.
Kiedy miało premierę? 28 listopada 2018 roku.
Gryzipiórowa recenzja: tutaj.


Dan Simmons, „Cykl Hyperiona”, wyd. MAG

Co to takiego? Wciąż najlepsza, a w na pewno najbardziej obłąkana SF, jaką Gryzipiór miał przyjemność czytać. Mroczna epopeja o ostatniej pielgrzymce do milczącego stalowego półboga i upadku ludzkości, która poleciała w kosmos, ale zapomniała spakować empatii. Simmons jak mało kto potrafi pisać przystępnie o sprawach z samego dna ludzkiej duszy. Misternie splata kilka konwencji literackich – od horroru, przez militarną SF i cyberpunkowy kryminał, aż po dziewiętnastowieczną powieść autobiograficzną – i dzięki żelaznej pisarskiej dyscyplinie nie gubi się nawet na chwilę. Kontempluje cierpienie, tęskni za Bogiem wartym ludzkiego bólu, szuka ratunku w poezji i woła o solidarność z nadzieją, że nie trafi w próżnię. Aha, i jednym z bohaterów jest John Keats – to tak na wypadek, gdybyście się jeszcze wahali. W skład cyklu wchodzą dwie dylogie –„Hyperion” i „Upadek Hyperiona” oraz „Endymion” i „Triumf Endymiona”. Zaczynamy oczywiście od pierwszej.
Dla kogo? Dla tych, co nie boją się gadać z duszami androidów i tęsknią do ambitnej SF, od której nie można się oderwać.
Ile kosztuje? 29-45 zł.
Kiedy miało premierę? Między wrześniem 2015 roku a sierpniem 2018 roku.
Gryzipiórowa recenzja: tutaj.


James S.A. Corey, cykl „Ekspansja”, wyd. MAG

Co to takiego? Kto szuka nieco przystępniejszej SF, ten może wrzucić do Mikołajowego worka „Przebudzenie Lewiatana” i kolejne tomy z cyklu „Ekspansja” – tego, na podstawie którego powstał fenomenalny serial SyFy. To bezpieczna, sprawnie napisana space opera z elementami horroru i czarnego kryminału. Ukryci pod literackim pseudonimem Daniel Abraham i Ty Franck opowiadają historię pierwszego kontaktu z perspektywy młodego idealisty i starego cynika, w posępnym świecie, w którym ludzkość podzieliła się politycznie i ekonomicznie na mieszkańców przeludnionej Ziemi, zmilitaryzowanego Marsa i biedującego, anarchistycznego Pasa Asteroid. Jest akcja, jest tajemnica, jest garść refleksji o tym, dlaczego kapitalizm to zło, słowem: jest impreza.
Dla kogo? Dla zmęczonych życiem detektywów, wielbicieli przygodowej SF i wszystkich, którzy nie mogą się doczekać na czwarty sezon „The Expanse”.
Ile kosztuje? 22-40 zł.
Kiedy miało premierę? Kolejne tomy ukazują się od 27 kwietnia 2018 roku.


Ben Aaronovitch, „Rzeki Londynu”, wyd. MAG

Co to takiego? Weselsza odmiana urban fantasy wymieszana z powieścią detektywistyczną i przygodową. Peter Grant, policjant i adept magii, przesłuchuje duchy, prowadzi naloty na meliny wampirów i próbuje pogodzić skłócone bóstwa Tamizy, a w przerwach uczy się czarów od pewnego angielskiego dżentelmena. Autor, pan Ben o Trudnym Nazwisku, opisuje jego przygody na wesoło, lekko i z niemałym wdziękiem. Jego nawiedzany przez ducha rebelii Londyn skrzy się od magii, której źródłem są nie tylko wiktoriańskie sekrety i dawne dni, ale i całkiem współczesne wielokulturowe społeczeństwo brytyjskiej stolicy. Zacnie.
Dla kogo? Dla każdego, kto kocha humor, opowieści o mieście albo przynajmniej Londyn. A najlepiej wszystko naraz.
Ile kosztuje? 24-32 zł.
Kiedy miało premierę? 27 października 2017 roku.


Marion Zimmer Bradley, „Mgły Avalonu”, wyd. Zysk i S-ka

Co to takiego? Dzieje panowania króla Artura opowiedziane z perspektywy kobiet: Igriany, Morgiany i Gwenifer. Wreszcie porządnie wznowiona monumentalna saga rodzinna dokumentująca polityczne intrygi, konflikt religii, a przede wszystkim – głęboką społeczną zmianę, która na długie lata ograbiła naszą kulturę z pierwiastka żeńskiego. Powieść, o którą – lojalnie ostrzegam – nieraz się pokłócicie, ale to dobrze, bo przy okazji wyjdzie na jaw masa ciekawych problemów, w tym i taki, czym jest historia i literatura kobiet (jeśli istnieje) i jak może odzyskać historie zagarnięte przez patriarchat.
Zastrzeżenie: Ze względu na ciążące na autorce oskarżenia miał Gryzipiór nieco wątpliwości, czy wciągać tę powieść na listę, ale uznał, że skoro M.Z.B. nie żyje od dziewiętnastu lat, to kupując jej książki, w żaden sposób jej już nie wspieramy. Ale decyzja oczywiście należy do Was.
Dla kogo? Dla wielbicieli legend arturiańskich, feministek i feministów oraz dla każdego, komu tęskno do czasów, w których, płynąc po Morzu Lata, docierało się niekiedy do wyspy Avalon.
Ile kosztuje? 42-62 zł.
Kiedy miało premierę? 4 czerwca 2018 roku.