Featured

8/zblog/custom

Tam, gdzie przychodzą umierać skorpiony, czyli „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Roberta M. Wegnera (tomy 1–2)

19 mar 2018

Jeśli zastanawialiście się, gdzie podziewał się Gryzipiór przez ostatnie tygodnie, to odpowiedź brzmi: w Meekhanie się podziewał. A wybrał się tam, żeby sprawdzić, czy głośne „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Roberta M. Wegnera rzeczywiście są tak dobre, jak piszą, czy może ich sukces bierze się z czegoś zupełnie innego. Wędrował więc po górach, gdzie pod lodem śpi magia z dawnych dni. Był na stepach, gdzie trawa pnie się wysoko na kościach wygnańców. Odwiedził port, w którym złodzieje mają więcej honoru niż szlachetnie urodzeni. I prawie dotarł do serca pustyni, gdzie przychodzą umierać skorpiony. Wrócił urzeczony, ale i rozczarowany. Dwa pierwsze tomy „Opowieści...” to bowiem kapitalnie napisana i ogromnie wciągająca lektura, która ostatecznie jednak więcej obiecuje, niż daje.

Brud nasz powszedni, czyli „Ma być czysto” Anny Cieplak

28 gru 2017

Ma być czysto. W domu, w łóżku, w papierach rozwodowych, w kartotece policyjnej i między zębami – wszędzie, gdzie może człowiekowi zajrzeć wielkie państwo polskie, żeby przystawić pieczątkę i zrujnować życie. Brudasów zdyscyplinują kurator, policjant, sędzia, MOPS, pedagog szkolny, w ostateczności ośrodek wychowawczy. Ci, którzy próbują wymknąć się tym niestrudzonym strażnikom czystości, są bohaterami powieści Anny Cieplak – animatorki kultury, aktywistki miejskiej i laureatki m.in. Nagrody Conrada za najlepszy debiut literacki 2016 roku. Powieści o trzech młodych kobietach z Ząbkowic (dzielnicy Dąbrowy Górniczej), którym przyszło dorastać w brudzie naszym powszednim.

Pozwólmy odejść przeszłości, czyli „Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”

23 gru 2017

Chcieliśmy innych „Gwiezdnych wojen”, to mamy. Sami przyznajcie – jakże ożywczy jest ten bałagan, jakże odważnie reżyser porzucił wątki z poprzedniej części, jak śmiało obdarza nas humorem, który razi mocniej niż Gwiazda Śmierci! No, pełen zachwytów wyszedł z kina Gryzipiór, aż się za nim ludzie oglądali. Spodziewał się, że ton całej nowej trylogii nada „Przebudzenie mocy”, tymczasem „Ostatni Jedi” zerwał z radosnym hołdowaniem fanowskiej nostalgii, zastąpił barwne światy zimną kosmiczną pustką i rozegrał w niej dramat, który byłby może interesujący, gdyby nie został tak bezładnie opowiedziany. To film zbyt różny od typowej opowieści ze świata „Gwiezdnych wojen”, żeby przejść obok niego obojętnie, ale i zbyt zachowawczy, by uznać go za eksperyment czy zgoła dekonstrukcję całej sagi.
Obsługiwane przez usługę Blogger.