Featured

8/zblog/custom

Nie wywołuj misia z lasu, czyli „Słowo las znaczy świat” Ursuli Le Guin

13 maj 2017

Gdy tylko Gryzipiór zaczął czytać „Słowo »las« znaczy »świat«”, od razu przyszło mu na myśl, że jest to powieść napisana w gniewie. Tyle tu obrazów przemocy, dowodów na ludzką niegodziwość i druzgoczącej krytyki kolonializmu, że można się poczuć jak podczas odczytu na jakiejś manifestacji antywojennej. Najpewniej zresztą o to chodziło Ursuli Le Guin, kiedy pisała tę historię na początku lat 70. XX wieku, w cieniu wojny wietnamskiej. Dlatego w skali słuszności przesłania Gryzipiór daje piątej części „Hainu” dziesięć na dziesięć, ale w skali czytelniczej satysfakcji... no, trochę mniej. Niestety gniew ma to do siebie, że każe tracić z oczu niuanse i ulegać łatwym podziałom na białe i czarne, co zazwyczaj nie wychodzi na dobre ani nam, ani literaturze.

Podróż do kresu zimy, czyli „Lewa ręka ciemności” Ursuli Le Guin

29 kwi 2017

Zdarzają się Gryzipiórowi – niezbyt często – lektury, po których przez pół miesiąca chodzi jak struty, niezdolny napisać o nich słowa, które oddałoby choć ułamek tego, co dzięki nim przeżył. I na tę krótką listę chwały niniejszym Gryzipiór wpisuje „Lewą rękę ciemności” – czwartą powieść z cyklu Ursuli Le Guin, z którą zmagał się, jak zwykle spóźniony, w wyzwaniu czytelniczym „Hain”. Piękną, piękną powieść o relacjach między płcią a władzą, o ciemnej stronie patriotyzmu i o nabywaniu mądrości dzięki obcowaniu z Innym. I o tym, że – chcąc odmienić świat – nie trzeba przekonywać wszystkich ludzi. Czasem wystarczy przekonać jednego, za to takiego, który pójdzie z nami aż do kresu zimy.

Summa wszystkich strachów, czyli „Hel 3” Jarosława Grzędowicza

10 kwi 2017

Jest coś takiego w literackich portretach przyszłości, że nieważne, jak daleko prognozują, zawsze są komentarzem do współczesności. I rzadko napawają optymizmem. „Hel 3” – nowa powieść Jarosława Grzędowicza – to wręcz jeden wielki katalog współczesnych strachów: przed terroryzmem, przed triumfem wirtualnej rzeczywistości i rozpadem więzi międzyludzkich, przed zakazem spożywania kiszonych ogórków, do wyboru, do koloru. Czy mówi coś, czego jeszcze nie wiemy? Nie. Czy mimo to warto ją przeczytać? Jak najbardziej. Wiecie, czasem po prostu dobrze poznać czyjąś katastroficzną wizję jutra, choćby po to, żeby się z nią nie zgodzić.
Obsługiwane przez usługę Blogger.