Autorzy fantasy i science-fiction szukali innych światów już wszędzie. Odwiedzali obce planety, byli pod wodą i lądem, przenosili się w zamierzchłe czasy magii, smoków i bohaterów. Okazuje się jednak, że równie dobrze można było zostać w naszym świecie i zadać proste pytanie: „Co by było, gdyby…?”. Co by było, gdyby Oliver Cromwell dożył sędziwego wieku, a Stuartowie nie wrócili na tron? Co by było, gdyby w Ameryce nigdy nie doszło do wojny o niepodległość od Wielkiej Brytanii, a Stany Zjednoczone narodziły się w duchu tolerancji i braterstwa? Takie właśnie gdybanie dało początek „Siódmemu synowi” – całkiem niezłej powieści o dziecięcym proroku, która jest jednocześnie alternatywną historią kolonizacji Ameryki Północnej.

„Dziecko Odyna”, debiutancka powieść Siri Pettersen, zebrała za granicą sporo nagród i przychylnych recenzji, więc oczywiście Gryzipiór zaraz musiał sprawdzić, co jest z nią nie tak. I doszedł do wniosku, że choć jej potencjał jest spory, a staronordycki kostium atrakcyjny, jest to historia pełna schematów, w przedziwny, quasi-feministyczny sposób opowiadająca o trudnej drodze piętnastolatki do miłości i samoakceptacji. Książka, którą Gryzipiór poleciłby każdemu z wyjątkiem fanów fantasy.

Już nie ma odwrotu. Jesień dobiegła końca, a po Siedmiu Królestwach rozesłano białe kruki. Powiały wichry zimy – i czyż nie są one okrutne? Nagle królowe wybierają wojnę zamiast miłości, Północ zagarnia nieumarły, dzieci o sercach z lodu uczą się mordować, a zemsta jak zwykle najlepiej smakuje na zimno. Wszystko to – i jeszcze więcej – w prawdopodobnie najlepszym finale sezonu, jaki kiedykolwiek widzieliśmy w serialowej „Grze o tron”.

„Nie lubiłam Tolkiena” – takie dramatyczne wyznanie postanowił Wam dzisiaj uczynić Gryzipiór. Początkującym fanem fantastyki będąc, nie raz i nie dwa stawał się z powodu tej niechęci celem świętego oburzenia. Ale jak to? – dziwił się jakiś nadgorliwy kultysta. Lubisz fantasy, a nie lubisz Tolkiena? Toż to klasyk! Ojciec święty gatunku! Czytałaś go w ogóle? (Nie, bo mnie znudził.) Jak mógł cię znudzić, przecież to Wielka Literatura! Czy „Iliada” też cię nudzi? (Owszem.) Aż nagle coś się zmieniło, krytykowanie twórczości Tolkiena stało się modne, a Gryzipiór odkrył, że częściej broni Profesora z Oksfordu niż go atakuje.